Pańcia znalazła dziś w skrzynce przesyłkę. Uradowana wpadła do domu, porzuciła zakupy i niecierpliwymi palcyma jęła ową rozpakowywać. Po czym zawyła z radości. Bo oto jej oczom ukazał się następujący obrazek:

Wciąż jeszcze nie wierząc w swoje szczęście, pańcia przeczytała króciutki tym razem list, po czym pochłonęła ją lektura. Pochłonęła ję do tego stopnia, że nawet Iśka, która ni z tego ni z owego nagle wpadła do pokoju i przemierzywszy kilka razy w dzikim pędzie trasę okno nr1 - okno nr 2, wyraźnie czymś uradowana, nie wzbudziła w niej podejrzeń.
Niestety, po chwili pańcia odkryła przyczynę owej radości:

Ajć! Kontakt z szarą rzeczywistością bywa bolesny...
Dobrze, że są jeszcze ludzie, dzięki którym choć na chwilę można od niej uciec. :) (Thank you for such an enormous dose of laughter, Heather. ;D How did you know I needed it so badly? You are AMAZING!)



"Everybody knows a cat like Simon's". Zaiste.
